O autorze
Działamy od niemal 15 lat przy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny w Warszawie. Jesteśmy grupą młodych wolontariuszek i wolontariuszy, którym zależy na upowszechnianiu rzetelnej, zgodnej z międzynarodowymi standardami edukacji seksualnej w polskich szkołach. Odpowiednio przeszkoleni edukatorzy i edukatorki prowadzą zajęcia w gimnazjach i liceach oraz udzielają porad przez telefon zaufania i forum internetowe. Grupa organizuje także cykliczne akcje uliczne, np. walentynkową „Zarażaj miłością, nie zakażaj HIV” oraz sporządza raporty i rekomendacje, które kieruje m.in. do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Więcej informacji na stronie www.ponton.org.pl

Retoryka strachu i wyparcia - projekt Ministerstwa Zdrowia

Grafika: Maria Łepkowska
Grafika: Maria Łepkowska http://www.ponton.org.pl/
W listopadzie 2017 roku ruszyła akcja „W stronę dojrzałości” finansowana ze środków Narodowego Programu Zdrowia. W założeniu ma ona „kształtować umiejętności dokonywania właściwych wyborów” , „pomóc młodzieży w przygotowaniu się do podjęcia przyszłych ról małżeńskich i rodzicielskich” czy „ukazać skutki późnego rodzicielstwa” . Co to dokładnie oznacza i jak projekt wygląda od środka?

„W stronę dojrzałości” to ogólnopolski projekt, w ramach którego za pomocą ogólnodostępnej platformy internetowej szkoleni są tutorzy, realizujący później w szkołach zajęcia o zdrowiu reprodukcyjnym. Wśród poruszanych tematów znajdziemy takie jak: „wczesna inicjacja seksualna a zdrowie prokreacyjne”, „płodność wskaźnikiem zdrowia prokreacyjnego” czy „troska o rozwój dziecka poczętego”. Patronat nad akcją objęły także organizacje pozarządowe, m. in. Fundacja Evangelium Vitae (na własnej stronie internetowej opisana jako „żywy pomnik Jana Pawła II”) czy Fundacja Czyste Serca (która jako element swojej misji wymienia działania, aby „każde małżeństwo było sakramentalne”, a także by „jak największa liczba dziewcząt i chłopców rozpoczynała życie seksualne po ślubie”). Dla niezarejestrowanej na platformie osoby dostępnych jest 6 z 7 filmów poruszających tematy okołoreprodukcyjne – od diety i używek, przez antykoncepcję i infekcje przenoszone drogą płciową, aż po „zadania rodziców w okresie prekoncepcyjnym i w czasie rozwoju prenatalnego dziecka” – choć w medycynie nie używa się określenia „prenatalny rozwój dziecka”, a „zygoty”, „zarodka” lub „płodu” w zależności od stopnia zaawansowania ciąży.

Pominę kwestię niedopracowania strony (dział „Aktualności” składa się z jednego wpisu o początku programu, w dodatku opisany jest tradycyjnym programistycznym zapychaczem, tj. „Lorem ipsum”) czy błędów i literówek pojawiających się co i rusz w prezentacjach, którymi podpierają się ekspertki i eksperci. To właśnie filmiki eksperckie zdają się odgrywać kluczową rolę – przekazywane w nich informacje służą za podstawę wiedzy szkolonych przez Ministerstwo Zdrowia i kielecką firmę Lechaa Consulting tutorów.

Antywiedza o antykoncepcji

I tak antykoncepcja, omawiana przez dr n. med. Aleksandrę Marię Kicińską przez ponad dwie godziny, zdaje się mieć same wady – prelegentka opowiada o depresji, zakrzepicy, otyłości, chorobach wątroby, nowotworach, nawet zgonach. Działanie antynidacyjne (czyli przeciwzagnieżdżeniowe) określone jest jako „kruczek słowny”, bo przecież mamy do czynienia z „poczętą istotą ludzką”, więc brak zagnieżdżenia oznacza de facto występowanie „mikroporonień”, zarówno przy stosowaniu antykoncepcji postkoitalnej, jak i wkładek wewnątrzmacicznych, popularnie nazywanych spiralami. Trzeba tu koniecznie zaznaczyć, że nie możemy mówić o poronieniu, gdy nie zaistniała jeszcze ciąża, a definicja WHO jasno określa początek tejże jako moment zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej w ścianie macicy – o czym pani doktor niewątpliwie wie jako praktykująca lekarka. W tej samej prezentacji przeczytać możemy, że „takie przypadki nie są nigdzie odnotowywane, a występują nagminnie” (chodzi tu o ryzyko wystąpienia zakrzepicy przy stosowaniu antykoncepcji hormonalnej, o czym sama pisałam w artykule „Moje życie z L.”) – skoro nie są odnotowywane to skąd wniosek, że występują nagminnie?


W filmie o chorobach przenoszonych drogą płciową dr Marek Ślusarski nie przytacza prawie żadnych źródeł popierających jego śmiałe tezy (od czasu do czasu pojawiają się tylko skany tabel z wynikami badań czy kolorowe mapki z danymi dotyczącymi zachorowań). Na czele niesławna teoria o mikroporach w prezerwatywach, przez które przenikać by miały wirusy i plemniki. Padają obco brzmiące liczby (otwory mają mieć około 5 mikronów), ostrzeżenia o nieskuteczności prezerwatyw (przytaczane są nawet dane z indeksu Pearla – od którego stosowania odeszły między innymi WHO czy American Congress of Obstetricians and Gynecologists, a sama nazwa indeksu zapisana jest w slajdzie z błędem). Ba! widzowie przekonywani są o rakotwórczości prezerwatyw! Tu pozwolę sobie dodać, że owe mikropory, pojawiające się często w retoryce przeciwników stosowania antykoncepcji, wzięły się z listu niejakiego C. Michaela Rolanda, redaktora pisma Rubber Chemistry and Technology, do Washington Times (gazety założonej przez Soon Myunga Moona, twórcę Kościoła Zjednoczeniowego) z 1992 roku. Wystarczy wspomnieć, że Roland dane o 5 mikronach oparł na badaniach lateksowych rękawiczek, nie prezerwatyw, które zgodnie z amerykańskimi standardami tamtych czasów zanurzane były w lateksie nie raz (jak to było w przypadku rękawiczek), a dwa razy; przechodziły także dokładniejsze kontrole jakości. Można też kontrargumentować inaczej – jeżeli napełnimy prezerwatywę wodą, nie będzie ona przeciekać, mimo że molekuły wody są mniejsze niż cząsteczki wirusa. Ale wracając do doktora Ślusarskiego – oprócz straszenia niską skutecznością prezerwatyw, twierdzi on także, że „ostatnio otwarto taki [ze zwierzętami – przyp. A.L.] dom uciech w Danii”. Biorąc pod uwagę, że w Danii od lat obowiązywał zakaz znęcania się nad zwierzętami, a w 2015 roku zdelegalizowano tam zoofilię, ciekawa jestem jakim cudem „ostatnio” mógł otworzyć się zoofilski dom publiczny. Jedyne wytłumaczenie, jakie przychodzi mi do głowy, to że pan doktor opiera się na tzw. „fake newsach” i przekazuje niesprawdzone przez siebie historie.

Prenatalne sieroty i cuda naprotechnologii

Takie przykłady można mnożyć. W trwającym dwie i pół godziny (!) wykładzie dr hab. Doroty Kornas-Bieli zaś znajdziemy na przykład twierdzenie, że zapłodniona komórka jajowa mówi (!) swojej mamie „jestem, przyjmij mnie, przygotuj dla mnie swoją podusię, kołderkę, pulchną kołyseczkę”. Można też się dowiedzieć, że nazywanie stanu ciąży właśnie „stanem ciąży”, a nie „posiadaniem dziecka”, może sprawić, że ojciec nie będzie interesował się stanem partnerki i sprawi, że „jego dziecko będzie prenatalną sierotą” – a to tylko wybrane fragmenty! W filmiku o antykoncepcji znajdziemy zaś jeszcze między innymi wykres mający udowadniać zależność między stosowaniem antykoncepcji, a trwałością związku (choć każda osoba, która miała w życiu jakąkolwiek styczność ze statystyką, powinna wiedzieć, że korelacja nie świadczy o przyczynowości, na co zwracał uwagę doktor Messereli swoim słynnym badaniem korelacji spożycia czekolady per capita w danym państwie, a liczbie jego Noblistek i Noblistów). Z kolei materiał o procedurach medycznych wdrażanych w sytuacji niepłodności prowadzony przez dr n. med. Iwonę Rawicką to niespełna półtorej godziny, które można zamknąć w tytułach dwóch slajdów: „Zalety NaProTECHNOLOGY” oraz „In Vitro – skutki uboczne terapii”.
W całości kursu nacisk położony jest na płodność i rodzicielstwo – próżno tu szukać choćby wzmianki o społecznościach LGBTQIA+ (oprócz pana Ślusarskiego, który omawiając rodzaje kontaktów seksualnych wspomina o homoseksualności).

Abstynencja od edukacji?

Z powyższych materiałów młodzież nie dowie się raczej, że seks może być przyjemny, zapamięta za to, jak bardzo jest potencjalnie niebezpieczny – ale nie dostanie narzędzi i wiedzy, którymi mogłaby się chronić. Prawdopodobnie zapamięta, że blastocysta to to samo co dziecko, prezerwatywy przeciekają, a in vitro zabija.

Polski rząd stawia na edukację abstynencyjną – poleca przysłowiową „szklankę wody zamiast”, chyba że jest się w wiernym, monogamicznym związku. Nie szkodzi, że badania wielokrotnie udowodniły, że model abstynencyjny nie jest skuteczny [1, 2], a jego stosowanie odradzają takie organizacje jak chociażby American Academy of Pediatrics. Advocates For Youth (amerykańska organizacja pozarządowa zajmująca się prawami dzieci i młodzieży) twierdzi w jednym ze swoich raportów, że edukacja abstynencyjna jest nie tylko nieskuteczna, ale wręcz niebezpieczna – przekazuje niepotwierdzone naukowo informacje i wierzenia jako fakty, utrwala stereotypy płciowe, a nawet powołuje się na obalone lub fałszywe wyniki badań [3] .
Oprócz edukacji abstynencyjnej istnieją jeszcze dwa podejścia do edukacji seksualnej - tłumacząc roboczo z angielskiego będą to metoda kompleksowa i rozszerzona abstynencyjna (zwana też mieszaną). Metoda mieszana wspomina więcej o antykoncepcji czy mniejszościach seksualnych, ciągle jednak tępiąc seks przedmałżeński. Zaś metoda kompleksowa (tzw. comprehensive sex education) przekazuje informacje potwierdzone naukowo, oferując uczniom i uczennicom dostęp do jak największej ilości wiedzy, z której młodzi ludzie mogą korzystać wedle własnych potrzeb i przekonań. Pogłębia edukację o kwestie akceptacji własnego ciała, wyrażania zgody na seks czy brania odpowiedzialności za własne czyny.

Ostatnie badania europejskie [4] pokazały, że polskie dziewczynki są najbardziej zakompleksione w Europie, zaczynają się odchudzać nawet w wieku 9 lat. Według głośnego raportu Fundacji STER z 2016 roku mamy kolosalny problem z przemocą seksualną w związkach [5]. Kolejne przypadki paranoi ciążowej, samookaleczeń, młodych (nawet 11-letnich) osób leżących w szpitalach wenerologicznych w poważnymi owrzodzeniami kiłowymi nie są już nawet nagłaśniane. Program „W stronę dojrzałości” nie proponuje żadnych rozwiązań tych i innych istniejących problemów – przeciwnie, zdaje się zamiatać je pod dywan i może mieć katastrofalne skutki w naszej, i tak już opłakanej, sytuacji.

Antonina Lewandowska, Grupa PONTON

Źródła:
[1] http://www.jahonline.org/article/S1054-139X(17)30260-4/fulltext
[2] Kirby, D. (2007). Emerging Answers 2007: New Research Findings on Programs to Reduce Teen Pregnancy —Full Report. Washington, DC: The National Campaign to Prevent Teen and Unplanned Pregnancy.
[3] Effective Sex Education. Advocates for Youth. http://www.advocatesforyouth.org/
[4] Growing up unequal: gender and socioeconomic differences in young people’s health and well-being. HEALTH BEHAVIOUR IN SCHOOL-AGED CHILDREN (HBSC) STUDY: INTERNATIONAL REPORT FROM THE 2013/2014 SURVEY http://www.euro.who.int
[5] Raport o przemocy seksualnej. Red. Magdalena Grabowska, Agnieszka Grzybek. Fundacja na rzecz Równości i Emancypacji STER.; http://www.fundacjaster.org.pl/upload/Raport-STERu-do-netu.pdf
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...